Wracał z pracy do partnerki i dzieci. Zabrakło kilkunastu kilometrów. Patryk zginął po uderzeniu w drzewo

2026-10-20 11:40

Patryk K. miał 32 lata i dwoje małych dzieci. Po tygodniu spędzonym w trasie zakończył pracę i ruszył prywatnym samochodem do swoich najbliższych. Do domu brakowało kilkunastu kilometrów. Wtedy Nissan Qashqai zjechał z drogi i uderzył w drzewo. Mężczyzna zginął na miejscu. Śledczy próbują ustalić, co doprowadziło do tragedii.

  • Patryk pracował jako kierowca ciężarówki i po zakończeniu tygodniowej trasy wracał do rodziny.
  • Do domu miał około 11 kilometrów, gdy jego Nissan uderzył w przydrożne drzewo.
  • Przyczyna wypadku nie została ustalona. Śledczy zabezpieczyli ślady i badają okoliczności tragedii.

Adrian roztrzaskał się w drodze do domu

Tragiczny finał podróży pod Górowem Iławeckim

Do wypadku doszło w sobotę, 17 października, przed godz. 19 na drodze wojewódzkiej nr 511. Między Pieszkowem a Górowem Iławeckim rozbił się samochód osobowy. Na miejsce skierowano służby ratunkowe. Nissan Qashqai miał doszczętnie zniszczony przód. Uderzenie w drzewo okazało się śmiertelne. Ratownicy nie zdołali uratować 32-letniego kierowcy.

Do ukochanej i dzieci już nie dotarł

Jak ustalił reporter „Super Expressu”, Patryk zawodowo prowadził ciężarówkę i przez cały tydzień przewoził towary po Polsce. Po zakończeniu pracy odstawił służbowy pojazd, wsiadł do swojego Nissana i ruszył w drogę powrotną.

Był już blisko celu. Od rodzinnego domu dzieliło go zaledwie 11 kilometrów. Z nieustalonych dotąd przyczyn zjechał jednak z jezdni i uderzył w drzewo. W domu czekały na niego partnerka i dwoje małych dzieci. Zamiast radosnego spotkania przyszła wiadomość o śmierci młodego ojca.

Dlaczego samochód zjechał z drogi?

Czy po wielu dniach spędzonych za kierownicą ciężarówki kierowca był zmęczony? A może na jezdnię wybiegło zwierzę albo doszło do awarii samochodu? Na tym etapie nie ma potwierdzonej odpowiedzi. Wszystkie te możliwości pozostają jedynie hipotezami.

Jak ustalił reporter, na miejscu nie znaleziono śladów jednoznacznie wskazujących, że inny kierowca zajechał Patrykowi drogę. Nie przesądza to jednak o przyczynie wypadku.

Policjanci pod nadzorem prokuratora przeprowadzili oględziny i zabezpieczyli ślady. Rozbity samochód przewieziono na parking strzeżony, a ciało 32-latka zabezpieczono do dalszych badań. Postępowanie ma wyjaśnić, dlaczego Nissan wypadł z drogi.

Znicze przy drzewie, przy którym zginął Patryk

W miejscu tragedii pojawiły się znicze i kwiaty. Patryk pokonywał setki kilometrów w pracy. Tym razem zabrakło mu zaledwie kilku minut drogi, by znów być z rodziną. Jego partnerka i dwoje dzieci muszą zmierzyć się z bolesną stratą.

Rodzinie i wszystkim bliskim Patryka składamy szczere wyrazy współczucia.

ROLKI