Spis treści
Dramat na leśnej drodze. Auto uderzyło w drzewo
Mężczyzna na co dzień pracował w Niemczech, ale każdą wolną chwilę spędzał w rodzinnym Prośnie. Bliscy zapamiętali go jako człowieka pogodnego, zawsze służącego wsparciem. Na cmentarzu zgromadziło się mnóstwo osób, od przyjaciół z młodości po dawnych współpracowników. Trudno im było pogodzić się z tak niespodziewanym odejściem 36-latka.
Do tragicznego zdarzenia doszło 29 lipca na leśnej trasie niedaleko Tardy (pow. ostródzki). 36-latek podróżował terenówką razem z dwójką znajomych. Na prostym odcinku pojazd gwałtownie zjechał z drogi i z impetem wbił się w drzewo. Niedługo potem auto zajęło się ogniem, a płomienie błyskawicznie strawiły wnętrze maszyny.
W pojeździe znajdowały się łącznie trzy osoby. Jednemu z pasażerów udało się wydostać i uratować drugiego podróżnego. Damian został jednak zakleszczony w fotelu kierowcy i poniósł śmierć na miejscu. Po ugaszeniu pożaru z samochodu został jedynie spalony szkielet, a teren wokół pokrył czarny nalot.
Trwa śledztwo. Świadkowie w szpitalu
Policja i prokuratura próbują ustalić dokładne okoliczności tego makabrycznego wypadku. Brane pod uwagę są różne scenariusze, w tym nagłe wtargnięcie dzikiej zwierzyny na jezdnię, wymuszenie pierwszeństwa przez inny pojazd, zły stan zdrowia kierującego, a także usterka techniczna. Żadna z tych teorii nie ma jeszcze ostatecznego potwierdzenia.
Ogromne znaczenie dla sprawy mogą mieć relacje dwójki ocalałych pasażerów. Niestety, obaj zostali przewiezieni do placówek medycznych i do tej pory nie było możliwości ich przesłuchania.
– Czekamy na opinie biegłych i wyniki zleconych badań. Samochód został poważnie zniszczony przez uderzenie i pożar, a ciało kierowcy w znacznym stopniu spłonęło. Nie przesłuchaliśmy jeszcze świadków, ponieważ przebywają w szpitalu. Ich relacje mogą pomóc odtworzyć przebieg wypadku – mówi SE.pl Rafał Koziński, prokurator rejonowy w Ostródzie.
Pogrzeb 36-latka. Żegnały go tłumy
Ceremonia pogrzebowa odbyła się w środę, 5 sierpnia. Duchowny prowadził kondukt, za którym niesiono urnę i krzyż. Zmarły spoczął we wspólnym grobie ze swoim ojcem. Pozostawił pogrążoną w smutku matkę, z którą mieszkał, a także osierocił syna. Miał przed sobą całe życie.