36-letni Damian zginął w płonącym aucie. Osierocił syna

2026-08-06 13:00

Damian W. (36 l.) miał tylko dojechać do rodzinnego Prośna, gdzie czekała na niego matka. Niestety, w drodze do domu doszło do koszmarnego wypadku, a mężczyzna zginął w płonącym aucie. Jego prochy spoczęły na cmentarzu w Słoneczniku, w grobie ojca.

Dramat na leśnej drodze. Auto uderzyło w drzewo

Mężczyzna na co dzień pracował w Niemczech, ale każdą wolną chwilę spędzał w rodzinnym Prośnie. Bliscy zapamiętali go jako człowieka pogodnego, zawsze służącego wsparciem. Na cmentarzu zgromadziło się mnóstwo osób, od przyjaciół z młodości po dawnych współpracowników. Trudno im było pogodzić się z tak niespodziewanym odejściem 36-latka.

Do tragicznego zdarzenia doszło 29 lipca na leśnej trasie niedaleko Tardy (pow. ostródzki). 36-latek podróżował terenówką razem z dwójką znajomych. Na prostym odcinku pojazd gwałtownie zjechał z drogi i z impetem wbił się w drzewo. Niedługo potem auto zajęło się ogniem, a płomienie błyskawicznie strawiły wnętrze maszyny.

W pojeździe znajdowały się łącznie trzy osoby. Jednemu z pasażerów udało się wydostać i uratować drugiego podróżnego. Damian został jednak zakleszczony w fotelu kierowcy i poniósł śmierć na miejscu. Po ugaszeniu pożaru z samochodu został jedynie spalony szkielet, a teren wokół pokrył czarny nalot.

Trwa śledztwo. Świadkowie w szpitalu

Policja i prokuratura próbują ustalić dokładne okoliczności tego makabrycznego wypadku. Brane pod uwagę są różne scenariusze, w tym nagłe wtargnięcie dzikiej zwierzyny na jezdnię, wymuszenie pierwszeństwa przez inny pojazd, zły stan zdrowia kierującego, a także usterka techniczna. Żadna z tych teorii nie ma jeszcze ostatecznego potwierdzenia.

Ogromne znaczenie dla sprawy mogą mieć relacje dwójki ocalałych pasażerów. Niestety, obaj zostali przewiezieni do placówek medycznych i do tej pory nie było możliwości ich przesłuchania.

– Czekamy na opinie biegłych i wyniki zleconych badań. Samochód został poważnie zniszczony przez uderzenie i pożar, a ciało kierowcy w znacznym stopniu spłonęło. Nie przesłuchaliśmy jeszcze świadków, ponieważ przebywają w szpitalu. Ich relacje mogą pomóc odtworzyć przebieg wypadku – mówi SE.pl Rafał Koziński, prokurator rejonowy w Ostródzie.

Pogrzeb 36-latka. Żegnały go tłumy

Ceremonia pogrzebowa odbyła się w środę, 5 sierpnia. Duchowny prowadził kondukt, za którym niesiono urnę i krzyż. Zmarły spoczął we wspólnym grobie ze swoim ojcem. Pozostawił pogrążoną w smutku matkę, z którą mieszkał, a także osierocił syna. Miał przed sobą całe życie.

Znasz zasady pierwszej pomocy?
Pytanie 1 z 10
Obowiązek udzielenia pomocy ofiarom wypadku dotyczy:
Pokój Zbrodni - Ojciec 30 lat trzymał Magdę pod kluczem. Zjadła własne włosy, była łysa i bezzębna. Uratowali ją sąsiedzi