- Marina zmarła po brutalnym pobiciu.
- Tomasz P. nie przyznaje się do zabójstwa.
- Sąd może zmienić kwalifikację czynu na zabójstwo.
Marina trafiła do szpitala w stanie krytycznym
Pod koniec stycznia, po kolejnym spotkaniu ze swoim 39-letnim partnerem, Ukrainka znalazła się w szpitalu z krytycznymi obrażeniami. Kobieta trafiła do lekarzy głęboko nieprzytomna, ze śladami pobicia i ogoloną głową. Medycy na oddziale intensywnej opieki medycznej robili, co w ich mocy, by ją uratować, jednak poszkodowana już nigdy się nie obudziła. Odeszła, zanim zdążyła przekazać służbom relację z dramatu, jaki rozegrał się w mieszkaniu.
Zazdrość o wiadomości w telefonie
Z początkowych relacji przedstawionych przez 39-latka wynikało, że bezpośrednim motywem jego agresji była chorobliwa zazdrość. Po aresztowaniu wyznał funkcjonariuszom, że w tajemnicy przed śpiącą kobietą postanowił przejrzeć zawartość jej smartfona. W trakcie sprawdzania urządzenia natknął się na konwersacje z innym mężczyzną, a także intymne fotografie swojej partnerki i dowody na rezerwacje pokoi hotelowych w terminach, gdy Tomek nie miał z nią kontaktu. Odkrycie tych faktów miało doprowadzić go do całkowitej utraty panowania nad sobą.
Sąd pracuje obecnie nad szczegółowym zrekonstruowaniem zdarzeń z tamtej nocy. Zebrany dotąd materiał dowodowy wskazuje, że 44-latka padła ofiarą wyjątkowo okrutnego ataku. Sprawca kierował brutalne uderzenia głównie w rejon jej głowy, po czym całkowicie ogolił jej włosy. W wyniku odniesionych obrażeń kobieta zapadła w śpiączkę, z której nie wybudziła się aż do chwili zgonu.
„Nie zabiłem jej, uderzyłem tylko raz”
We wtorek oskarżony został doprowadzony przed oblicze składu orzekającego Sądu Okręgowego w Elblągu.Mówił tak cicho, że poproszono go o opuszczenie przeszklonej klatki dla oskarżonych. Podczas gdy prowadzący rozprawę przytaczał jego zeznania złożone w toku śledztwa, mężczyzna twierdził, że nie pamięta przedstawianych mu faktów.
Jeszcze kilka miesięcy temu, w początkowej fazie postępowania, podejrzany był znacznie bardziej rozmowny na temat zawartości telefonu, swoich motywów oraz dokładnego przebiegu zdarzeń. Aktualnie zapewnia o luce w pamięci i kategorycznie odrzuca oskarżenia o morderstwo, zaznaczając przy tym stanowczo, że nie zabił partnerki.
Prowadzący rozprawę sędzia przypomniał fragment wcześniejszych zeznań 39-latka z protokołów sporządzonych przez funkcjonariuszy: - Nie zabiłem jej, uderzyłem tylko raz, ale mocniej niż podczas zbliżeń… W obecnej fazie procesu mężczyzna odmówił jednak potwierdzenia nawet pojedynczych słów, które znalazły się w protokołach z początkowych przesłuchań.
To dopiero początek
Wymiar sprawiedliwości stanie przed zadaniem ustalenia, czy postawa oskarżonego wynika z obranej taktyki procesowej, czy też ma podłoże medyczne. Zadanie to może okazać się kluczowe, zważywszy na fakt, że adwokat reprezentujący 39-latka zawnioskował o przeprowadzenie pogłębionej diagnozy stanu psychicznego swojego klienta.
Przed sądem stoi wyzwanie polegające na dokładnym zbadaniu wydarzeń z ostatniego wspólnego weekendu partnerów, ze szczególnym uwzględnieniem motywów ogolenia głowy kobiety oraz intencji kierujących oskarżonym. Kwalifikacja prawna czynu może jeszcze ulec zmianie. Jeżeli zgromadzone dowody okażą się wystarczające, mieszkaniec Elbląga może zostać postawiony w stan oskarżenia o dokonanie zabójstwa.