Spis treści
Dramat na jeziorze Jagodne. 16-letni Kuba nie żyje
Do tragicznych wydarzeń doszło 9 sierpnia na jeziorze Jagodne niedaleko miejscowości Prażmowo. Wypoczynek zamienił się w koszmar. Ojciec z synem, którzy przyjechali na Mazury z Ostrołęki, pływali na skuterach wodnych. Jak wynika z relacji, nastolatek robił manewry obok łodzi motorowej, ale w pewnym momencie stracił kontrolę i uderzył w dziób maszyny.
Siła zderzenia wrzuciła go do wody. Następnie chłopak dostał się pod motorówkę.
- Kierujący skuterem wodnym Jakub S. wskutek zderzenia z łodzią motorową wpadł do wody, dostał się pod śrubę napędową łodzi, a w rezultacie tego doznał obrażeń ciała skutkujących jego zgonem na miejscu zdarzenia - przekazał prok. Daniel Brodowski z Prokuratury Okręgowej w Olsztynie.
Ratownicy medyczni nie mogli już nic zrobić, lekarz stwierdził zgon 16-latka.
Wypadek śmiertelny na Mazurach. Śledczy analizują wypadek
Prokurator Rejonowy w Giżycku rozpoczął formalne śledztwo z artykułu 177 kodeksu karnego. Chodzi o doprowadzenie do wypadku w ruchu wodnym. Wiadomo już, że zarówno ojciec 16-latka, jak i osoba sterująca motorówką byli trzeźwi i mieli stosowne dokumenty do pływania.
- Ustalono bezpośrednich świadków zdarzenia, czynności z ich udziałem zostaną przeprowadzone w najbliższym czasie – poinformował prok. Brodowski.
16-latek pod motorówką. Wstrząsające szczegóły tragedii
Według zebranych dotąd materiałów, Kuba przepływał niedaleko łodzi, po czym zaczął manewrować tuż obok. Z ustaleń rzecznika prokuratury wynika, że w trakcie jednego ze zwrotów 16-latek wpadł na dziobową część motorówki. To właśnie ten błąd sprawił, że chłopak znalazł się w wodzie i pod śrubą motorówki. Obie jednostki pływające trafiły pod lupę specjalistów.
Sekcja zwłok 16-latka. Prokuratura weryfikuje obrażenia
Zlecono również sekcję zwłok nastolatka, która pozwoli na dokładne sprawdzenie doznanych przez niego obrażeń. Prokuratorzy wciąż pracują nad sprawą, a biegli przyjrzą się wziętemu do analizy sprzętowi i wysłuchają zeznań naocznych świadków wypadku.