Ciało 67-latka leżało na słońcu przez 10 godzin. Lekarka nie chciała wydać aktu zgonu

67-letni Andrzej upadł podczas spaceru i zmarł na miejscu. Choć rodzina tłumaczyła, że mężczyzna miał problemy ze zdrowiem, lekarka nie wystawiła aktu zgonu. Ciało 67-latka leżało w upale przez około dziesięć godzin. Rodzina zmarłego powiadomiła prokuraturę.

Dobre Miasto - zdjęcie poglądowe
Autor: GDDKiA Olsztyn/ Materiały prasowe

Do tragicznego zdarzenia doszło w Dobrym Mieście w województwie warmińsko-mazurskim. 67-letni pan Andrzej wybrał się na spacer ze swoim psem w upalny dzień. W pewnym momencie mężczyzna nagle zasłabł, zachwiał się i przewrócił, uderzając się prawdopodobnie w głowę. Jak przekazali jego bliscy w rozmowie z "Faktem", 67-latek niedługo przed emeryturą przeszedł zawał i z powodu problemów kardiologicznych miał wszczepiony kardiowerter-defibrylator. Rodzina podejrzewa, że urządzenie mogło wysłać impuls prądu w odpowiedzi na zaburzenia rytmu serca, a pan Andrzej próbował się czegoś przytrzymać w momencie upadku, co tłumaczyłoby niewielkie rozcięcie na skroni.

Sonda
Czy masz zaufanie do lekarzy?

Rodzina zmarłego natychmiast wezwała służby, jednak – jak twierdzą – lekarka dotarła na miejsce dopiero po sześciu godzinach. Kobieta uznała, że nie potrafi jednoznacznie stwierdzić przyczyny śmierci, a same deklaracje rodziny o jego stanie zdrowia nie są wystarczające. Po zawiadomieniu policji lekarka miała poinformować funkcjonariuszy, że zmarły jest osobą "nieznaną". Gdy policjanci pojawili się w przychodni po akt zgonu, aby można było zabrać ciało do chłodni, pani doktor odmówiła jego wydania.

Według informacji przekazanych przez "Fakt", zwłoki pana Andrzeja leżały na słońcu przez około 10 godzin, gdy temperatura powietrza sięgała 30 stopni Celsjusza. Rodzina mogła jedynie bezradnie patrzeć, jak wokół ciała gromadzą się owady. Dopiero w okolicach godziny 18:00 bliscy otrzymali informację, że akt zgonu jest gotowy do odbioru, co ostatecznie pozwoliło na zabranie zwłok.

Rodzina 67-latka nie ukrywa oburzenia zaistniałą sytuacją, twierdząc, że doszło do bezprawnego opóźnienia wydania ciała oraz zbezczeszczenia zwłok zmarłego. W związku z tym sprawa została zgłoszona do prokuratury, która teraz zajmie się wyjaśnieniem okoliczności tego zdarzenia.

Rodzina zmarłego Andrzeja zawiadamia prokuraturę

Prokuratura Okręgowa w Olsztynie potwierdziła, że wpłynęło zawiadomienie w sprawie problemów z wydaniem karty zgonu przez lekarza. Jak przekazał na łamach "Faktu" prokurator Daniel Brodowski, obecnie trwają czynności sprawdzające, po których zapadnie decyzja o ewentualnym wszczęciu śledztwa.

– Tego typu zawiadomień nie jest wiele, jednak skargi się pojawiają. Nawet my sami w naszych postępowaniach mamy czasem trudności ze znalezieniem lekarza, który stwierdzi zgon – stwierdził prokurator Brodowski.

Dziennikarze podjęli próbę skontaktowania się z lekarką, która była obecna na miejscu zdarzenia i odmówiła wystawienia aktu zgonu. Kobieta jednak nie chciała komentować sprawy dla mediów do czasu zakończenia prowadzonego postępowania.

Pokój Zbrodni - Paulina Ozga