29-letni Adam spadł z quada? Dramatyczna akcja ratunkowa

2026-07-06 14:00

Adam Żabiński przyjechał z Warszawy do Ostródy, żeby wystartować w półmaratonie. Mężczyzna miał wbiec na metę z uśmiechem i medalem, ale tuż przed finiszem opadł z sił. Zamiast radości, spotkał go ból, złamane żebra i pobyt w szpitalu. 29-latek twierdzi, że podczas akcji ratunkowej spadł z deski transportowej i został przeciągnięty po asfalcie.

  • Mieszkaniec Warszawy, 29-letni Adam Żabiński, wziął udział w półmaratonie w Ostródzie.
  • Z powodu odwodnienia opadł z sił zaledwie 400 metrów przed finiszem.
  • Ekipa ratunkowa postanowiła przetransportować go na quadzie z przypiętą przyczepką.
  • Zgodnie z relacjami mężczyzny oraz obserwatorów, spadł on z deski medycznej.
  • 29-latek przekonuje, że pojazd najechał na niego, a potem pociągnął go po nawierzchni.

Adam Żabiński poczuł się źle około 400 metrów przed końcem biegu. Mężczyzna był bardzo odwodniony i w stanie ograniczonej świadomości. Musiał usiąść na ławce. Na pomoc ruszyli ratownicy medyczni, którzy wykorzystywali do transportu quada ze specjalną przyczepką. Niestety, jak wynika z relacji poszkodowanego oraz świadków zdarzenia, sytuacja błyskawicznie przerodziła się w prawdziwy koszmar.

Medycy położyli 29-latka na desce transportowej umieszczonej na przyczepce quada. Kiedy pojazd ruszył, poszkodowany nagle z niej spadł. – Byłem odwodniony, półprzytomny. Z tego, co relacjonują świadkowie, na zakręcie wypadłem z quada. Nie pamiętam tego, ocknąłem się w karetce w drodze do szpitala – relacjonuje 29-letni Adam Żabiński.

Według słów biegacza, pojazd miał po nim przejechać, a następnie pociągnąć go po drodze. Zdarzenie pozostawiło na jego ciele liczne ślady i rany. Oprócz otarć i siniaków na plecach oraz klatce piersiowej, lekarze zdiagnozowali u niego trzy pęknięte żebra. Dla mężczyzny oznacza to ogromny ból przy każdym najmniejszym ruchu czy oddechu. Co więcej, kontuzje komplikują mu życie zawodowe – na co dzień pracuje jako dostawca i trener personalny, przez co sprawność fizyczna jest dla niego kluczowa. – Przyjechałem tylko pobiec półmaraton, a skończyło się tak, że leżę w szpitalu – dodaje z żalem.

Zobacz też: Chciał zemścić się za dzieciństwo. Rzucił się na ojca i nie potrafił przestać. Tragiczny finał

Wyczekiwany finisz zamienił się w bolesny pobyt w placówce medycznej. Zespół ratowników przeprosił za cały incydent, zaznaczając jednocześnie, że okoliczności zdarzenia wciąż są weryfikowane. W oficjalnym komunikacie dla „Super Expressu” koordynator zabezpieczenia medycznego zapewnił: „Składamy szczere przeprosiny za zaistniałą sytuację, niezależnie od jej bezpośredniej przyczyny”. Treść całego oświadczenia znajduje się poniżej.

"Niniejszym w związku z przykrym wydarzeniem do jakiego doszło w ramach zabezpieczenie Półmaratonu Ostródzkiego jako dyrektor zakładu opieki zdrowotnej wyrazić wyrazy głębokiego żalu i współczucia. Rozumiemy pana ból i fakt konieczności leczenia. Z całego serca, jako osoba odpowiedzialna od ponad 20 lat za bezpieczeństwo medyczne wszelakich imprez masowych i sportowych chciałbym by takie zdarzenie nigdy nie miało miejsca w ramach kierowanych przeze mnie działań. W związku z tym chciałbym na złożyć za pośrednictwem mediów szczere przeprosiny w związku z zaistniałą sytuacją niezależnie od jej bezpośredniej przyczyny.

Wcześniejsze przeprosiny, zaraz po zdarzeniu i deklarację pełnego wsparcia medycznego na wszystkich etapach leczenia, otrzymał bezpośrednio brat poszkodowanego. Wsparcie to będzie realizowane niezależnie od bezpośrednich przyczyny wypadku, będących obecnie w trakcie ustalania. Zdarzenie to miało miejsce podczas jednej z 27 interwencji medycznych jakie wydarzyły się z powodu morderczej pogody z jaką zmagali się biegacze półmaratonu. Doszło do niego podczas największego nasilenia wezwań podczas finiszu głównej grupy zawodników. W tym momencie toczyło się 6 równoległych interwencji medycznych, głównie dotyczących skrajnych odwodnień i zaburzeń wodnoelektrolitowych, udarów cieplnych, oraz zaburzeń rytmów serca i świadomości.

Uprzejmie informujemy, że jako zespół ZOZu jesteśmy w stałym kontakcie z rodziną pacjenta w postaci brata poszkodowanego, organizatorem zabezpieczenia, Policją, ubezpieczycielem, mediami i innymi organizacjami oraz instytucjami zaangażowanymi w wyjaśnienie natury wypadku oraz mających na celu pełne wsparcie poszkodowanego. Niniejsze zdarzenie jest dla nas lekcją pokory i dowodem, że nawet w najlepiej zaplanowanym działaniu medyczno-ratunkowym coś może pójść nie tak.

Deklarujemy pracę nad wyciągnięciem wniosków ku lepszemu technicznemu zabezpieczeniu specyficznych pacjentów w takim stanie jak poszkodowany pacjent w przyszłości. Z wyrazami szacunku i deklaracją wsparcia

/.../ mgr Marcin Gizicki

Koordynator zabezpieczenia medycznego półmaratonu

Dyrektor ZOZ."

9. Citi Ukiel Olsztyn Półmaraton