Do tragedii doszło w kwietniu ubiegłego roku. Ojciec i syn mieszkali pod jednym dachem, ale ich relacje od dawna były fatalne. Michał B. miał pretensje do Jerzego B. (62 l.) o to, co przeżył w dzieciństwie. Wypominał mu, że zamiast opiekować się rodziną, nadużywał alkoholu i wszczynał awantury.
Sąd nie miał wątpliwości, że oskarżony był w przeszłości ofiarą przemocy fizycznej i psychicznej ze strony ojca. Jerzy B. miał przez lata pić i znęcać się nad najbliższymi.
Feralnego dnia Michał B. również był pod wpływem alkoholu. Wieczorem wrócił do domu i – jak ustalili śledczy – zaatakował ojca z wyjątkową brutalnością. Bił go pięściami, kopał i uderzał jego głową o stół. Obrażenia okazały się śmiertelne. Jerzy B. zmarł na miejscu. Sąd uznał, że nie była to bójka, która przypadkowo wymknęła się spod kontroli. Podkreślono też, że ofiara tego wieczoru nie sprowokowała syna do ataku. Wcześniej Michał B. miał powiedzieć sąsiadce: „Zabiję starego dziś”.
W styczniu Sąd Okręgowy w Olsztynie skazał Michała B. na 12 lat więzienia za zabójstwo. Oskarżony od samego początku nie przyznawał się do zabójstwa. Obrona próbowała przekonać sąd odwoławczy, że czyn powinien zostać oceniony łagodniej. Chciała zmiany kwalifikacji na spowodowanie obrażeń skutkujących śmiercią albo na zabójstwo w stanie silnego wzburzenia. Te argumenty nie pomogły.
Polecany artykuł:
Sąd Apelacyjny w Białymstoku utrzymał karę. W uzasadnieniu podkreślono, że Michał B. miał do ojca głęboki żal i mówił innym, że nie potrafi darować mu krzywd z dzieciństwa. Jednocześnie sąd zaznaczył, że złość, poczucie krzywdy i alkohol nie mogą usprawiedliwiać odebrania życia. Zdaniem sądu mężczyzna chciał zabić ojca. 12 lat więzienia nie uznano za karę rażąco surową.
Wyrok jest prawomocny. Michał B. spędzi 12 lat za kratami. Historia, która zaczęła się od rodzinnej przemocy i dziecięcych ran, skończyła się kolejną tragedią. - Ojciec nie żyje, syn trafił do więzienia, pewnie gdyby ktoś zainteresował się tą rodziną wcześniej, to by tej tragedii nie było. W tej rodzinie od lat narastał problem, patologiczny problem - mówi sąsiadka rodziny B.