- Anita i jej syn Maciej zginęli w wypadku busa w Egipcie.
- Kierowca otrzymał pół roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata.
- Polska prokuratura wciąż czeka na dokumenty z Egiptu.
Śmierć polskiej ginekolożki i jej dziecka pod Marsa Alam
Pod koniec lipca 2025 roku grupa wczasowiczów podróżowała busem w okolicach popularnego kurortu Marsa Alam. Jak podejrzewają polskie służby, kierujący pojazdem najprawdopodobniej jechał zbyt szybko i zignorował trudne warunki panujące na trasie. W efekcie maszyna zjechała z asfaltu i wielokrotnie dachowała. W katastrofie śmierć poniosła 41-letnia Anita S., jej siedmioletni syn Maciek oraz jeden obywatel Egiptu. Pan Rafał, mąż kobiety, w ułamku sekundy bezpowrotnie stracił swoich najbliższych.
Tłumy na pogrzebie
Ceremonia pogrzebowa zgromadziła mnóstwo osób, w tym wdowca, który nad trumną wypowiedział przejmujące słowa: „Kochana Anitko, byłaś dla mnie wszystkim”. Zmarłą z ogromnym smutkiem żegnali bliscy i mieszkańcy Olsztyna.
Sprawca wypadku w Egipcie ostatecznie nie trafi do więzienia
Z informacji przekazanych mediom przez Daniela Brodowskiego z olsztyńskiej Prokuratury Okręgowej wynika, że początkowo sprawca zdarzenia został oczyszczony z zarzutów jesienią 2025 roku. Prokuratura natychmiast wniosła odwołanie. Na początku kolejnego roku sąd skazał Alego M. na pół roku więzienia, jednak po kolejnej apelacji, w marcu zapadła prawomocna decyzja o wymierzeniu mu kary sześciu miesięcy w zawieszeniu na trzy lata. Oznacza to, że kierowca rozbitego busa nie musi stawić się w zakładzie karnym.
Łagodna kara za śmierć Anity S. i jej synka
W sprawie wypadku, w którym zginęły trzy osoby, kierowca został skazany na pół roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Nie wiadomo, czy orzeczono wobec niego zakaz prowadzenia pojazdów. Brakuje również oficjalnych informacji, które pozwalałyby ustalić, czy nadal pracuje jako kierowca i może przewozić turystów..
Polska prokuratura czeka na dokumenty z Egiptu
Od sierpnia 2025 roku polska prokuratura czeka na akta sprawy z Egiptu. Bez nich śledczy nie znają nawet dokładnej podstawy skazania kierowcy ani pełnych ustaleń tamtejszego sądu. Brak dokumentacji doprowadził do zawieszenia śledztwa w Olsztynie.