Zaklinacz Byków walczy o rodzinny majątek. Gospodarstwo rolnika może pójść pod młotek

2026-04-20 16:10

Do niedawna podbijał internet swoimi nieszablonowymi nagraniami, a teraz toczy dramatyczną batalię o ocalenie rodzinnego majątku. Roman Rubinowicz, który zasłynął w sieci jako Zaklinacz Byków, stanął przed realnym widmem utraty swojego rancza w warmińskiej miejscowości Rogóż. Wokół zadłużonego gospodarstwa narastają kontrowersje, zwłaszcza w kontekście rzekomej pomocy ekspertów od restrukturyzacji.

  • gospodarstwo przeszło w ręce syna Daniela, po czym rodzina wpadła w spiralę rosnących zobowiązań finansowych
  • przedsiębiorstwo restrukturyzacyjne zamiast ratować sytuację, doliczyło ogromne prowizje i pogłębiło kryzys
  • postępowanie egzekucyjne objęło dom, budynki gospodarcze oraz ponad 1,6 hektara gruntów w miejscowości Rogóż
  • majątek miał zostać zlicytowany przez komornika za około 414 tysięcy złotych, jednak procedurę ostatecznie wstrzymano

Roman Rubinowicz z podolsztyńskiej miejscowości Rogóż od dobrych kilku lat uchodzi za niezwykle barwną postać polskiego rolnictwa. Mężczyzna zdobył gigantyczną popularność w sieci dzięki publikowaniu nieszablonowych nagrań ze swojego gospodarstwa. Prawdziwą furorę w internecie wywołał krótki film, na którym rolnik podróżuje do lokalnego sklepu na grzbiecie byka. Dzisiaj nazwisko mężczyzny ponownie gości na nagłówkach portali, jednak powód tej uwagi jest niezwykle przygnębiający. Cała rodzina mierzy się z poważnym widmem utraty dorobku całego życia.

Czy znany zaklinacz byków straci swoje ranczo?

i

Autor: Nowociński Tomasz / Super Express

Początek kłopotów finansowych

Sytuacja skomplikowała się w momencie przekazania prowadzenia gospodarstwa synowi rolnika, Danielowi. Z relacji bliskich wynika, że młody gospodarz bardzo szybko stracił płynność finansową. Mężczyzna miał składać podpisy na umowach bez ich pełnego zrozumienia, desperacko próbując ratować ojcowiznę. Skutek okazał się zupełnie odwrotny, a podmiot zajmujący się restrukturyzacją doliczył sobie gigantyczne prowizje, co ostatecznie pogrzebało szanse na uregulowanie zobowiązań.

Nawet dodatkowe środki finansowe z internetowej działalności ojca nie pomogły, ponieważ przekazywane synowi pieniądze zupełnie nie wystarczyły do zatrzymania lawiny długów.

Licytacja gospodarstwa w Rogóżu wstrzymana w ostatniej chwili

Ważą się losy całego dobytku obejmującego ponad 1,6 hektara ziemi, dom mieszkalny oraz budynki gospodarcze. Wymienione nieruchomości zostały objęte egzekucją i przygotowane do licytacji komorniczej. Komornik ustalił cenę wywoławczą tego majątku na poziomie 414 tysięcy złotych. Wtedy w sprawę zaangażował się olsztyński prawnik i zablokował najgorszy scenariusz.

-Do ostatniej chwili nie mieliśmy jednoznacznej informacji, czy licytacja została skutecznie wstrzymana, ale się udało - mówi mec. Lech Obara.

Wspomniany adwokat otwarcie przyznaje, że prowadzona przez urzędników procedura rodzi mnóstwo pytań. Ogromne wątpliwości budzi chociażby wycena samej nieruchomości.

Walka o wielopokoleniowy dobytek zawsze wywołuje skrajne emocje i rodzi dodatkowe kontrowersje. Obserwatorzy głośno pytają, czy nie dało się tego rozwiązać inaczej. Czy naprawdę trzeba było licytować ziemię i dom, zabierając dobytek całego życia?

Czytaj też: Andrzej z Plutycz inwestuje w gospodarstwo. Nie wszystko poszło zgodnie z planem

Kluczowym elementem pozostaje wątpliwa pomoc firmy od oddłużania, której działania przyniosły zupełnie odwrotne skutki i masę nowych problemów. W przestrzeni publicznej mówi się o opcji przejęcia gruntów przez państwowy KOWR. Taki ruch zablokowałby wyrzucenie rodziny z domu, jednak wiązałby się z utratą tytułu własności. Dawni gospodarze funkcjonowaliby na swoim dawnym terenie w charakterze dzierżawców.

Rolnicy. Podlasie. Gienek i Andrzej wyprowadzili krowy na pastwisko