Włamanie w Działdowie i straty na ponad 44 tysiące złotych
Włamywacz miał działać przez kilkanaście minut. Zdążył zniszczyć wyposażenie sklepu, przeszukać półki i zabrać papierosy, alkohol oraz gotówkę z utargu. Część skradzionych rzeczy spakował do toreb i wyniósł przed budynek. Z łupem odszedł spokojnym krokiem, jak klient wracający z zakupów. Jedną z toreb porzucił po drodze, prawdopodobnie dlatego, że nie był już w stanie jej unieść. Łączne straty oszacowano na ponad 44 tys. zł. Dodatkowym problemem było zamknięcie sklepu na cały dzień, co oznaczało kolejne finansowe konsekwencje dla właścicieli.
Polecany artykuł:
Policyjny pies Loki z Olsztyna wytropił 37-latka
Przełom w sprawie nastąpił po przyjeździe Lokiego - 2,5-letniego owczarka belgijskiego służącego w Komendzie Miejskiej Policji w Olsztynie. Wraz ze swoim przewodnikiem, sierż. Albertem Kajdzikiem, pies błyskawicznie podjął trop. Prowadził funkcjonariuszy ulicami Działdowa, aż zatrzymał się przed jedną z posesji. To właśnie tam ukrywał się 37-letni podejrzany.
Mężczyzna nie spodziewał się wizyty policjantów. Był pijany i świętował udane włamanie alkoholem pochodzącym z kradzieży. Jego zadowolenie szybko się skończyło. Został zatrzymany i trafił do policyjnej celi. Usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem.
Pani Milena nie może wyjść z zachwytu
Policjanci odzyskali część skradzionego mienia. Po zakończeniu czynności procesowych zabezpieczone przedmioty mają wrócić do właścicielki sklepu. Pani Milena nie ukrywa zachwytu szybkim rozwiązaniem sprawy.
- Bardzo dziękuję policjantom za profesjonalną akcję i tak szybkie zatrzymanie złodzieja - mówi Milena Gołębiewska (35 l.), sprzedawczyni obrabowanego sklepu.
Po zdarzeniu mieszkańcy osiedla zaczęli wspierać lokalny biznes, robiąc zakupy właśnie w tym sklepie, by pomóc właścicielom choć częściowo odrobić straty. A Loki? Wykonał swoje zadanie bezbłędnie: podjął trop i zaprowadził policjantów dokładnie tam, gdzie czekał sprawca. 37-latkowi grozi teraz kara do 10 lat pozbawienia wolności.