Pani Milena straciła ponad 44 tysiące złotych. Sprawcę wytropił Loki

2026-06-11 9:39

Sceny rodem z filmu kryminalnego rozegrały się w niedzielny poranek na jednym z osiedli w Działdowie (woj. warmińsko-mazurskie). Około godziny 5 rano sprawca włamał się do sklepu należącego do pani Mileny Gołąbiewskiej. Najpierw przeciął roletę antywłamaniową, potem wybił szybę. Podczas forsowania wejścia zranił się, zostawiając na miejscu ślady krwi. Mimo hałasu nikt nie zaalarmował służb. W pobliżu przejeżdżały samochody, wokół stoją bloki mieszkalne, a jednak nikt nie zareagował.

Włamanie w Działdowie i straty na ponad 44 tysiące złotych

Włamywacz miał działać przez kilkanaście minut. Zdążył zniszczyć wyposażenie sklepu, przeszukać półki i zabrać papierosy, alkohol oraz gotówkę z utargu. Część skradzionych rzeczy spakował do toreb i wyniósł przed budynek. Z łupem odszedł spokojnym krokiem, jak klient wracający z zakupów. Jedną z toreb porzucił po drodze, prawdopodobnie dlatego, że nie był już w stanie jej unieść. Łączne straty oszacowano na ponad 44 tys. zł. Dodatkowym problemem było zamknięcie sklepu na cały dzień, co oznaczało kolejne finansowe konsekwencje dla właścicieli.

Policyjny pies Loki z Olsztyna wytropił 37-latka

Przełom w sprawie nastąpił po przyjeździe Lokiego - 2,5-letniego owczarka belgijskiego służącego w Komendzie Miejskiej Policji w Olsztynie. Wraz ze swoim przewodnikiem, sierż. Albertem Kajdzikiem, pies błyskawicznie podjął trop. Prowadził funkcjonariuszy ulicami Działdowa, aż zatrzymał się przed jedną z posesji. To właśnie tam ukrywał się 37-letni podejrzany.

Mężczyzna nie spodziewał się wizyty policjantów. Był pijany i świętował udane włamanie alkoholem pochodzącym z kradzieży. Jego zadowolenie szybko się skończyło. Został zatrzymany i trafił do policyjnej celi. Usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem.

Pani Milena nie może wyjść z zachwytu

Policjanci odzyskali część skradzionego mienia. Po zakończeniu czynności procesowych zabezpieczone przedmioty mają wrócić do właścicielki sklepu. Pani Milena nie ukrywa zachwytu szybkim rozwiązaniem sprawy.

- Bardzo dziękuję policjantom za profesjonalną akcję i tak szybkie zatrzymanie złodzieja - mówi Milena Gołębiewska (35 l.), sprzedawczyni obrabowanego sklepu.

Po zdarzeniu mieszkańcy osiedla zaczęli wspierać lokalny biznes, robiąc zakupy właśnie w tym sklepie, by pomóc właścicielom choć częściowo odrobić straty. A Loki? Wykonał swoje zadanie bezbłędnie: podjął trop i zaprowadził policjantów dokładnie tam, gdzie czekał sprawca. 37-latkowi grozi teraz kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Pies wskazał policjantom drogę do swojego domu. Zaskakująca historia w Gołdapi