Spis treści
Interwencja policji na posesji w Podgórzu
Cała sytuacja rozpoczęła się 5 grudnia 2025 roku w miejscowości Podgórze pod Braniewem. Aktywiści prozwierzęcy w asyście policjantów weszli na podwórko państwa Ankiewiczów, których nie było na miejscu. Zwierzę wyciągnięto z kojca i przewieziono do oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów schroniska w Pasłęku. Gospodarz początkowo zawiadomił służby o kradzieży psa, a o jego urzędowym odbiorze dowiedział się dopiero w Komendzie Powiatowej Policji w Braniewie.
Śledczy tłumaczyli później obecność mundurowych podczas interwencji faktem nieobecności właścicieli oraz niemożnością ustalenia ich lokalizacji. Z policyjnych raportów wynikało, że zaniechano dalszych poszukiwań ze względu na brak sąsiadów na pobliskich posesjach. Rodzina uważa to za kompletny absurd, ponieważ brak świadków za płotem nie powinien oznaczać końca jakichkolwiek ustaleń operacyjnych.
Decyzje urzędników z Braniewa i Elbląga po myśli właścicieli
Późniejsze rozstrzygnięcia urzędników całkowicie zburzyły podstawy prawne tej interwencji. Wójt gminy Braniewo odmówił wydania zgody na czasowe odebranie czworonoga, a stanowisko to poparło Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Elblągu. Instytucja ta jednoznacznie stwierdziła brak jakichkolwiek racjonalnych przesłanek do przeprowadzenia takiej akcji.
Akta sprawy trafiły w końcu do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Olsztynie. Wydane 13 maja 2026 roku orzeczenie odmówiło wstrzymania decyzji elbląskiego urzędu. Dla małżeństwa Ankiewiczów to bezsprzeczny dowód potwierdzający, że owczarek powinien znacznie szybciej wrócić na ich podwórko.
Mimo korzystnych orzeczeń administracyjnych, sprawa karna pozostaje w toku, a Angelika i Karol Ankiewiczowie wciąż zmagają się z prokuratorskimi zarzutami znęcania się nad zwierzęciem. Właściciele psa nie kryją rozżalenia i zastanawiają się publicznie, z jakiego powodu śledztwo trwa, skoro sądy podważyły sens całej interwencji.
Perszing opuszcza schronisko w Pasłęku
Niespodziewany przełom nastąpił w czwartek, 28 maja. „Dostaliśmy SMS-a od właścicielki schroniska w Pasłęku, że mamy zabrać psa. Dziś o godzinie 18 wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy. Dziękujemy dziennikarzom "Super Expressu", wójtowi gminy Braniewo, SKO i WSA w Olsztynie” - przekazała Angelika Ankiewicz.
Ogromna radość przeplata się jednak z niepokojem o kondycję pupila. Owczarek wrócił do domu wychudzony, wyraźnie apatyczny, dużo śpi i prawdopodobnie kuleje na jedną łapę. „To jakby nie był ten sam pies. W samochodzie, do którego wskoczył prosto z klatki w schronisku, nie chciał wysiąść. Dopiero kiedy zobaczył dom, wyskoczył i pobiegł do środka” - tłumaczy wstrząśnięta kobieta.
Obecnie stęskniony czworonóg nie odstępuje na krok Oliwii oraz Emilki. Dziewczynki wreszcie odzyskały swojego przyjaciela, jednak zwierzaka czeka jeszcze gruntowna wizyta u lekarza weterynarii. Z kolei dorośli domownicy, oprócz radości z powrotu psa, wciąż mierzą się z widmem oskarżeń i głębokim poczuciem niesprawiedliwości.
Otwartym pozostaje pytanie, czy braniewska prokuratura będzie konsekwentnie podtrzymywać akt oskarżenia, ignorując prawomocne decyzje wójta, elbląskiego SKO oraz olsztyńskiego sądu administracyjnego. Dziennikarze zapowiadają dalsze monitorowanie losów tej rodziny. Sam Perszing natomiast wbiegł na podwórko tak, jakby panicznie bał się kolejnej wywózki.
Polecany artykuł: