Nikodem zmasakrował Oliwię na jej 18. urodzinach. Zadał 28 ciosów, w tym 19 w głowę. "To była makabra"

2026-07-20 11:51

Zamiast radosnego wejścia w dorosłość, Oliwia przeżyła prawdziwe piekło. W dniu jej osiemnastych urodzin Nikodem C. rzucił się na nią z pięściami. Dusił nastolatkę, a następnie wymierzył jej 28 brutalnych uderzeń i kopnięć, z czego aż 19 trafiło w głowę. Napastnik zostawił zakrwawioną ofiarę na mrozie i po prostu wrócił do domu. Dopiero ojcu wyznał, że „chyba zabił człowieka”. To on wezwał pomoc, ratując dziewczynie życie. Niestety, dramat 18-latki trwa nadal, ponieważ obrońcy sprawcy nieustannie umniejszają jego winę i składają kolejne apelacje.

To miało być niezapomniane świętowanie. Trzynastego listopada 2021 roku Oliwia i jej przyjaciółka wyprawiły wspólną imprezę z okazji osiemnastych urodzin w wynajętym lokalu niedaleko Szczytna. Dziewczęta pragnęły radosnej zabawy w gronie rodziny i znajomych. Niestety, partner jubilatki, Nikodem C., zgotował jej niewyobrażalny dramat. Młody mężczyzna od samego początku wykazywał się ogromną agresją, zachowywał się opryskliwie i prowokował kłótnie z gośćmi. W pewnym momencie uderzył jednego z uczestników z taką siłą, że wybił mu zęba i złamał szczękę. Jak relacjonowali obecni tam świadkowie, powodem furii była chorobliwa zazdrość o Oliwię, do której poszkodowany miał rzekomo zbytnio się zbliżyć. Uczestnicy zabawy tłumaczyli później śledczym, że sprawca uderzył wymyślonego rywala, by dać mu brutalną nauczkę.

Sonda
Czy kary za pobicie powinny być wyższe?

Brutalny atak Nikodema C. na 18-letnią Oliwię

Jubilatka postanowiła nie psuć wieczoru reszcie gości i przystała na żądania wściekłego chłopaka, który chciał opuścić lokal. Nikodem C. oświadczył, że musi zabrać swoje rzeczy z jej domu, więc pojechali na miejsce. Nastolatka nawet nie przypuszczała, że po wyjściu z auta spotka ją najgorsze. Według ustaleń śledczych, para mogła zacząć się kłócić o sytuację z imprezy, a agresor całkowicie stracił nad sobą panowanie. Jak podała prokuratura, zaraz po opuszczeniu samochodu sprawca złapał osiemnastolatkę za gardło i zaczął ją dusić. Chwilę później rzucił dziewczynę na ziemię i zaczął bezlitośnie okładać. Obliczono, że Nikodem uderzył ofiarę 28 razy, z czego 19 ciosów stanowiły brutalne kopnięcia prosto w twarz. Kiedy zmasakrowana Oliwia zemdlała, napastnik oddalił się z posesji, zostawiając ją nieprzytomną na mrozie. Badania lekarskie potwierdziły u niej rozległe urazy twarzoczaszki, w tym utratę zębów oraz złamany oczodół. Wyłącznie dzięki ogromnemu szczęściu rodzina odnalazła ją w porę, a medycy zdążyli udzielić pomocy. Gdyby nie to, nastolatka mogłaby nie przeżyć tej nocy.

Tymczasem oprawca spokojnie oddalił się z miejsca zdarzenia, zamówił taksówkę i pojechał do swojego miejsca zamieszkania. Na widok ojca pękł i natychmiast przyznał się do popełnionej zbrodni. „– Tato, chyba zabiłem człowieka. Chyba zabiłem Oliwię –” miał powiedzieć, wprawiając swojego tatę w ogromne przerażenie. To właśnie rodzic napastnika zachował trzeźwy umysł, natychmiast powiadamiając pogotowie ratunkowe i odpowiednie służby. Oliwia trafiła pod opiekę specjalistów, gdzie rozpoczęła się dramatyczna walka o jej przetrwanie. Stan nastolatki udało się ostatecznie ustabilizować, jednak fizyczne i psychiczne konsekwencje tamtego ataku towarzyszą jej do dzisiaj. Każda kolejna rozprawa sądowa boleśnie przywołuje tragiczne wspomnienia z dnia osiemnastych urodzin. Nikodem C. został błyskawicznie zatrzymany i trafił do aresztu tymczasowego w oczekiwaniu na wyrok. Niestety, wymierzenie sprawiedliwości ciągnie się latami, gdyż adwokaci oskarżonego nieustannie zaskarżają kolejne decyzje wymiaru sprawiedliwości.

Mecenas Wojciech Wrzecionkowski starał się przedstawić sytuację w zupełnie innym świetle. „– To młody człowiek, był szaleńczo zakochany i zazdrosny, nieszczęśliwie porzucony przez dziewczynę, z którą chciał być do końca życia –” argumentował obrońca oskarżonego. Śledczy ustalili bowiem, że tuż przed napaścią Oliwia zakończyła tę relację z powodu skandalicznego zachowania chłopaka na jej imprezie urodzinowej. Nastolatka nie mogła już znieść ciągłych wybuchów wściekłości i bezpodstawnych awantur o najdrobniejsze sprawy, takie jak zwykła wymiana zdań z innym kolegą. Pełnomocnik przekonywał, że sprawca jest osobą niedojrzałą, reagującą zbyt emocjonalnie i kierującą się silnymi bodźcami, co powinno stanowić okoliczność łagodzącą. „– Należy najpierw go wychować, a potem karać –” usłyszeli bliscy zmasakrowanej ofiary, co wywołało u nich potężne oburzenie. Słowa adwokata sprowokowały na sali sądowej dyskusję, czy tak bestialskie zadawanie ran można w ogóle usprawiedliwiać w jakikolwiek sposób.

Początkowo oskarżony kategorycznie zaprzeczał, jakoby chciał doprowadzić do śmierci Oliwii, dlatego odrzucił zarzuty prokuratorskie dotyczące usiłowania morderstwa. Nikodem C. wziął na siebie wyłącznie winę za pobicie nastolatki. „– Nie wiem, co się stało tego dnia, szukam słów. Będę z tym żył do końca życia. Chciałem przeprosić dziewczynę, jej rodzinę i swoją rodzinę –” mówił w trakcie jednej z rozpraw sądowych.

Zaskakująca argumentacja obrony Nikodema C. i kolejne odwołania od wyroku

Wyjaśnienia sprawcy oraz argumenty jego pełnomocników nie zyskały uznania w oczach sądu. W efekcie Nikodem C. został uznany za winnego usiłowania pozbawienia życia swojej dziewczyny oraz brutalnego ataku na uczestnika imprezy, który rozmawiał z jubilatką. Zgodnie z wydanym orzeczeniem, agresor usłyszał wyrok ośmiu lat i trzech miesięcy pozbawienia wolności. Sąd nakazał mu również wypłacenie stu tysięcy złotych zadośćuczynienia na rzecz Oliwii oraz pokrycie kosztów skomplikowanych operacji medycznych. Dodatkowe czterdzieści tysięcy złotych przeznaczono na rehabilitację, chociaż rodzina argumentowała, że wydatki były znacznie wyższe niż te oszacowane przez biegłych. Pobity uczestnik osiemnastki również miał otrzymać rekompensatę w postaci dziesięciu tysięcy złotych oraz dodatkowego tysiąca na leczenie utraconego zęba. Oskarżonego objęto zakazem zbliżania się do Oliwii na odległość mniejszą niż pięćdziesiąt metrów przez dekadę, a w przypadku pobitego chłopaka zakaz ten ustalono na pięć lat.

Orzeczenie nie usatysfakcjonowało żadnej ze stron procesu, co poskutkowało złożeniem apelacji. Obrońcy twierdzili, że sankcja jest drastycznie wysoka, z kolei oskarżyciele publiczni domagali się minimum dwunastu lat za kratami i przyjęcia kwalifikacji bezpośredniego zamiaru pozbawienia życia. Reprezentanci pokrzywdzonych zażądali kary piętnastu lat więzienia oraz zwiększenia świadczeń finansowych do stu dwóch tysięcy złotych za leczenie i trzystu tysięcy tytułem zadośćuczynienia. Pierwotna decyzja została uchylona przez Sąd Najwyższy z powodu błędów w obsadzie sędziowskiej, jednak Sąd Okręgowy w Olsztynie ponownie skazał mężczyznę na osiem lat i trzy miesiące. Kolejne zażalenie sprawiło, że akta trafiły pod lupę Sądu Apelacyjnego w Białymstoku.

Działający w imieniu oskarżonego sprawcy adwokaci zasypali sąd wnioskami dowodowymi. Domagano się ponownego wzywania świadków, zatrudnienia ekspertów od technik wideo w celu analizy nagrań oraz powołania nowych biegłych psychiatrów i chirurgów szczękowych. Wymiar sprawiedliwości oddalił większość z tych żądań, godząc się jedynie na włączenie do akt zapisów wideo z posiedzeń pierwszej instancji. Obrońcy Nikodema sugerowali bowiem, że sędziowie rozpatrujący sprawę po raz drugi wykazywali się stronniczością, co miało zostać udowodnione w toku postępowania apelacyjnego.

Kluczowym elementem taktyki obrończej stało się kwestionowanie wiarygodności materiału z kamer przemysłowych, który zarejestrował napaść. Prawnicy argumentowali, że słaba rozdzielczość nagrania uniemożliwia dokładne odtworzenie przebiegu wydarzeń. W kwestii usiłowania zabójstwa nadal forsowano zmianę kwalifikacji prawnej, ponieważ sprawca nieprzerwanie upierał się, że nie planował zabić osiemnastolatki. Jednocześnie oskarżony próbował zrzucić winę na dziennikarzy, oskarżając media o zrobienie z niego bezdusznego potwora. Zdawał się przy tym kompletnie ignorować fakt, że to on sam uderzył bezbronną dziewczynę dwadzieścia osiem razy, celując głównie w jej głowę.

Oliwia czeka na finał procesu. Kasacja do Sądu Najwyższego

Sąd Apelacyjny w Białymstoku nie dał wiary tłumaczeniom prawników oskarżonego. Uznano, że choć jakość materiału wideo nie jest idealna, pozwala bez cienia wątpliwości na weryfikację zdarzeń oraz ocenę zachowania obu stron. Zabezpieczony film jednoznacznie ukazuje, jak agresor z ogromnym impetem kopie bezbronną ofiarę w głowę, a jej ciało bezwładnie odchyla się do tyłu po każdym uderzeniu. Atak uznano za skrajnie niebezpieczny i niewyobrażalnie brutalny. Sędziowie ponownie podtrzymali karę ośmiu lat i trzech miesięcy pozbawienia wolności, pozostawiając w mocy zasądzone rekompensaty finansowe. Jak ustalił „Super Express”, adwokaci sprawcy nie złożyli broni i po raz kolejny wnieśli kasację do Sądu Najwyższego.

W momencie gromadzenia informacji do tego artykułu sąd nie wyznaczył jeszcze oficjalnej daty posiedzenia. Rodzina pokrzywdzonej podkreśla, że dla Oliwii przedłużający się proces to nie tylko stosy pism i kolejne wizyty na sali rozpraw. Jak zauważa Tomasz Nowociński na łamach gazety i portalu „Super Expressu”, jest to ciągłe wracanie do tragicznej nocy, która zamiast pięknych wspomnień z urodzin przyniosła jej głębokie rany, brak zębów i potężną traumę, z którą musi się mierzyć każdego dnia. Batalia prawna wciąż nie dobiegła końca.

Pokój Zbrodni - Urodziny jak z koszmaru. Oliwia otrzymała 28 ciosów. Nikodem do ojca: „Chyba ją zabiłem”