Spis treści
Spokojny oskarżony w kajdankach. Ruszył proces Marcina R. przed olsztyńskim sądem
Policja eskortowała skutego kajdankami zespolonymi Marcina R. na salę Sądu Okręgowego w Olsztynie, gdzie ruszył jego proces. Oskarżony zachowywał się powściągliwie i spokojnie. Wzrok przykuwał jego obecny wygląd – nałożył okulary, przez co sprawiał wrażenie opanowanego i ułożonego człowieka. Zdecydowanie różnił się od osoby uwiecznionej na fotografiach zrobionych tuż po zatrzymaniu. Za tą fasadą kryje się jednak wyjątkowo dramatyczna sprawa, której finał rozstrzygnie sąd.
Agnieszka K., 51-letnia mieszkanka Okartowa w woj. warmińsko-mazurskim, i Marcin R. mieli wspólną, mroczną przeszłość. Z ustaleń śledztwa wynika, że w ich związku często dochodziło do aktów agresji, interweniowała policja, założono też Niebieską Kartę. Mężczyzna został nawet skazany i odsiadywał wyrok. Kiedy jednak wyszedł na wolność, znów nawiązał kontakt z byłą partnerką. Niedługo później doszło do tragedii – Agnieszka poniosła śmierć.
Śledczy zrekonstruowali wydarzenia z nocy z 18 na 19 listopada. Według prokuratury ofiara padła ofiarą bestialskiego pobicia, w wyniku którego jej czaszka została dosłownie zmiażdżona. Lekarz medycyny sądowej uznał, że ciosy zadawano z ogromną siłą, przy użyciu pięści oraz nóg. Sprawca miał okładać kobietę tak brutalnie, że 51-latka zmarła jeszcze przed przybyciem pomocy.
Upozorowany wypadek i bieg po pomoc. Marcin R. nie przyznaje się do morderstwa
Z relacji śledczych wynika, że zaraz po zdarzeniu Marcin R. pobiegł do znajomego mieszkającego w pobliżu, by powiadomić go o stanie partnerki. – „Coś się stało, Aga nie oddycha, dzwoń po pogotowie” – miał wybełkotać w panice oskarżony. Na miejsce natychmiast wezwano ratowników medycznych i funkcjonariuszy policji. Kiedy ekipa karetki dotarła na miejsce, 51-latka już nie żyła, a lekarz mógł jedynie oficjalnie potwierdzić jej zgon.
Policjanci niezwłocznie przystąpili do badania okoliczności tragedii w Okartowie. Marcin R. został aresztowany i oskarżony o morderstwo, jednak konsekwentnie odpiera zarzuty. Jak informowano wcześniej, mężczyzna próbował wmówić śledczym, że kobieta po prostu się przewróciła, a jej śmierć była wynikiem nieszczęśliwego wypadku. Prawdziwy przebieg tej nocy ma ustalić toczący się właśnie proces.
Olsztyński Sąd Okręgowy zajął się sprawą i to w nim przesłuchiwani będą świadkowie oraz weryfikowane dowody dotyczące ostatnich chwil życia ofiary. Przed obliczem wymiaru sprawiedliwości stanął zupełnie inny człowiek niż ten z pierwszych dni śledztwa – wyciszony, noszący okulary, lecz przyprowadzony w ciężkich kajdankach, które dobitnie świadczą o wadze zarzutów. Jeśli wina Marcina R. zostanie udowodniona, grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności.