Jeden wciągał kebaba, drugi białą "kreskę". O wszystkim doniosły kamery monitoringu

2026-08-18 13:57

Zażywanie nieznanej białej substancji tuż przed obiektywem kamery monitoringu miejskiego rzadko kończy się dobrze. Dwaj mężczyźni siedzący na drewnianym straganie w Olsztynie wydawali się o tym nie pamiętać. Kiedy jeden zajadał kebaba, jego kolega aplikował sobie "kreskę". Szybko dołączyli do nich funkcjonariusze policji.

Dwaj mężczyźni siedzący na straganie; jeden trzyma telefon z białym proszkiem. O zdarzeniu w Olsztynie pisze Eska Olsztyn.
Autor: Straż Miejska / @SMOlsztyn/ X (Twitter)

Kameralny wieczór na olsztyńskim Starym Mieście

Niecodzienna scena rozegrała się w niedzielę, 16 sierpnia, w obrębie olsztyńskiej starówki. Pracownik obsługujący miejski monitoring dostrzegł dwóch mężczyzn, którzy rozsiedli się na jednym z drewnianych stoisk przy ulicy Staromiejskiej. Ich nietypowe zachowanie od razu wzbudziło podejrzenia operatora, który postanowił uważniej śledzić obraz z kamery. Intuicja szybko udowodniła mu, że miał rację.

Z udostępnionego w internecie nagrania wynika, że w pewnym momencie jeden z mężczyzn przygotował porcję białego proszku na wyświetlaczu swojego smartfona i wciągnął ją nosem. Wszystko to działo się w pełnym świetle kamer miejskich. W tym samym czasie jego towarzysz był całkowicie pochłonięty konsumowaniem resztek swojego kebaba.

Olsztyńscy strażnicy miejscy podsumowali incydent bardzo krótko: podczas gdy jeden z nich wciągał kebaba, drugi wciągał "kreskę". Bohaterowie tego zdarzenia ewidentnie zapomnieli o wszechobecnych kamerach, traktując starówkę jedynie jako miejsce do wieczornego relaksu z przekąskami i używkami.

Olsztyńska policja przerywa spotkanie na straganie

Reakcja na to zdarzenie była błyskawiczna, ponieważ pracownik monitoringu od razu zawiadomił odpowiednie służby. Na ulicę Staromiejską wysłano policyjny patrol, który rozpoczął legitymowanie obu mężczyzn. Szybko wyszły na jaw dodatkowe fakty.

W trakcie sprawdzania tożsamości wyszło na jaw, że jeden z uczestników wieczornej posiadówki widnieje w policyjnych systemach jako osoba poszukiwana. Służby nie ujawniły jednak szczegółów dotyczących powodów, dla których mężczyzna był ścigany. Spotkanie z policjantami zakończyło się dla niego czymś więcej niż tylko pouczeniem, ale lokalna policja odmawia udzielania dalszych informacji w tej sprawie.

Całe zajście przypomina scenę z niskobudżetowej komedii, jednak w rzeczywistości dotyczyło podejrzenia konsumpcji substancji odurzających w miejscu publicznym. Mężczyźni zdecydowanie nie popisali się wyborem lokalizacji na tego typu aktywności. Strażnicy miejscy zaznaczają, że to kolejny doskonały przykład owocnej współpracy pomiędzy operatorami kamer a funkcjonariuszami policji.

Sonda
Czy straż miejska jest potrzebna?