Morze białych kwiatów na grobie 13-letniego Mikołaja
Grób 13-letniego Mikołaja w Barcianach zniknął pod grubą warstwą kwiatów i płonących zniczy. Fotografie z miejscowego cmentarza oddają wielki ból, jaki przeżywa rodzina chłopca oraz lokalna społeczność. Ludzie głęboko przeżywają to niespodziewane odejście.
Przeważają jasne wiązanki - wieńce pełne róż i lilii, symbolizujące pożegnanie z niewinnym dzieckiem. Dookoła grobu płoną znicze. Widok ten chwyta za serce, ponieważ pod warstwą darów od bliskich i znajomych prawie nie widać ziemi. Na szarfach można przeczytać słowa otuchy dla najbliższych i krótkie pożegnania. Reakcja mieszkańców dowodzi, że dramat z połowy maja wstrząsnął całym regionem. W gąszczu kwiatów uwagę przykuwa szarfa z chwytającym za gardło napisem: „Kochanemu Mikołajowi”.
Ostatnie pożegnanie Mikołaja odbyło się 27 maja w warmińsko-mazurskich Barcianach. W czasie ceremonii pogrzebowej padły dosadne słowa kapłana. Duchowny zwrócił się bezpośrednio do młodzieży, nawołując do rozwagi i przemyśleń nad własnym postępowaniem.
Polecany artykuł:
- Każdy z nas musi dzisiaj zapytać sam siebie, czy naprawdę chce, aby moja mama, mój tata płakali tak, jak płacze ojciec Mikołaja - powiedział ksiądz.
Zgromadzeni na pogrzebie najbardziej zapamiętali właśnie to przesłanie księdza.
Śmierć Mikołaja z Barcian wstrząsnęła Polską
Trzynastoletni Mikołaj uczęszczał do siódmej klasy szkoły podstawowej. Mieszkał w wiosce Kotki niedaleko Barcian. Koszmar rozegrał się 16 maja w pobliżu Jeziora Arklickiego. To tam doszło do nieszczęśliwego zdarzenia.
Z ustaleń prokuratury wynika, że chłopiec uciekał przed kilkoma dorosłymi mężczyznami. W trakcie biegu trafił na bardzo podmokły, bagnisty grunt. Wiadomo, że choć znalazł się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, nikt z dorosłych nie ruszył mu z pomocą. Kiedy go odnaleziono, wciąż oddychał, jednak wyczerpująca akcja reanimacyjna zakończyła się niepowodzeniem. Policja zatrzymała cztery osoby, a śledczy wyjaśniają okoliczności dramatu.