Sparaliżowali trasę S7 podczas akcji "ZATOR-2026". Skarb Państwa będzie płacił odszkodowania?

2026-10-05 19:00

Na fotografiach całe zdarzenie przypomina zaawansowaną operację dowodzenia. Sztabowcy, namioty, zgrupowanie policjantów oraz strażaków, a także wielka tablica z kryptonimem „ZATOR-2026”. Tuż obok widać gigantyczny sznur stojących w zatorze pojazdów ciężarowych i osobowych. Funkcjonariusze przyglądają się sytuacji z wiaduktu, podczas gdy ratownicy rozcinają bariery energochłonne. Ten paraliż trasy pod Ostródą to celowe działanie służb, które chciały przetestować procedury udrażniania ruchu. Głos w sprawie zabrał prawnik, który nie wyklucza finansowej odpowiedzialności państwa za ten eksperyment.

30 września na drodze ekspresowej S7, będącej kluczowym korytarzem transportowym na północ kraju, odbyły się nietypowe manewry. Odpowiednie służby zadbały o najdrobniejsze szczegóły organizacyjne przedsięwzięcia. Rozstawiono sztab dowodzenia, przygotowano miejsca siedzące dla funkcjonariuszy oraz przeprowadzono profesjonalną odprawę przed tablicą, na której widniał główny kryptonim operacji: „ZATOR-2026”.

W tym samym czasie w zupełnie innej rzeczywistości znaleźli się zwykli uczestnicy ruchu drogowego. Zmuszeni byli oni przejść niezwykle wymagający i długotrwały test cierpliwości na całkowicie zablokowanej trasie.

Uwięzione w sztucznie wywołanym zatorze pojazdy ciężarowe oznaczały dla kierowców ogromne straty czasu, przekroczone normy czasu pracy, opóźnienia w dostawach oraz przepadające rezerwacje w portach. Jak wynika z doniesień świadków, część szoferów nie wytrzymała potężnego napięcia nerwowego. Zdesperowani kierowcy rzekomo zniszczyli bramę awaryjną prowadzącą na szlak techniczny, próbując desperacko ewakuować się z pułapki lokalnymi objazdami.

W obliczu rosnącego oburzenia opinii publicznej, funkcjonariusze policji tłumaczyli, że odpowiednie komunikaty o blokadzie trasy zostały opublikowane z odpowiednim wyprzedzeniem. Informacje ostrzegawcze miały trafić na oficjalne witryny internetowe oraz profile w mediach społecznościowych, a w samym dniu manewrów wyświetlały się również na drogowych tablicach świetlnych.

Pojawia się jednak zasadnicze pytanie, czy osoba podróżująca z drugiego końca kraju ma obowiązek weryfikowania lokalnych profili policyjnych przed rozpoczęciem jazdy. O komentarz w tej sprawie poproszono mecenasa Piotra Brzozowskiego, eksperta w dziedzinie prawa administracyjnego. W przeszłości ten sam prawnik zasłynął wygranym procesem przeciwko Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, która musiała zapłacić 10 tysięcy złotych grzywny, co w 2008 roku stanowiło niezwykle wysoką sankcję finansową.

„Oczywiście Skarb Państwa może, i powiem więcej: może ponieść odpowiedzialność, jeśli okaże się, że nie dochował należytej staranności w poinformowaniu o tego typu akcji” – tłumaczy wprost mecenas Piotr Brzozowski.

– Przy tego typu skali operacji konieczne są wielokrotne zapowiedzi z co najmniej miesięcznym wyprzedzeniem. Zmultiplikowane treści winny trafiać do środków masowego przekazu nie tylko o zasięgu lokalnym, ale także krajowym, w tym do Telewizji Polskiej w likwidacji. Być może właśnie obecna nazwa TV doskonale oddaje, nomen omen, klimat tej sytuacji i brak wiedzy kierowców o tym, że najważniejsza droga ekspresowa zostanie zamknięta – ironizuje prawnik.

Ekspert prawny kontynuuje swoją ocenę i z całą stanowczością dodaje: „W każdym razie istnieje duża szansa na wygranie procesów za zaniechanie władzy publicznej”.

Wypłata ewentualnych rekompensat nie nastąpi jednak w sposób automatyczny po złożeniu pism. Każda firma transportowa będzie musiała precyzyjnie udowodnić rzeczywistą wysokość poniesionych strat majątkowych oraz wykazać bezpośredni związek przyczynowo-skutkowy między decyzjami organizatorów ćwiczeń a powstałą szkodą.

Ćwiczenia „ZATOR-2026” pod Ostródą wywołały ogromne emocje wśród kierowców
Autor: Państwowa Straż Pożarna/ Materiały prasowe

Przeglądając dokumentację fotograficzną z tych kontrowersyjnych manewrów, trudno oprzeć się wrażeniu pełnego absurdu. Strażacy wyposażeni w piły mechaniczne z zaangażowaniem rozcinali barierki ochronne, aby zlikwidować paraliż komunikacyjny, który zaledwie kilka godzin wcześniej sami zaplanowali i celowo wywołali.

Zostaje jedynie wiara w rozsądek drogowców, aby nie inspirowali się zbytnio tego typu szkoleniami. W przeciwnym razie ktoś mógłby wkrótce wpaść na pomysł zburzenia całkowicie sprawnego mostu tylko po to, by przetestować procedury jego ponownego wznoszenia. Manewry „ZATOR-2026” dobiegły końca, jednak niewykluczone, że następne zgrupowanie tego sztabu dowodzenia odbędzie się już wprost na sali rozpraw.

Białystok. Pościg za kierowcą BMW. 25-latek rozbił auto o latarnię

ROLKI