Co się wydarzyło w ciepłowni w Rucianem-Nidzie?
Prokuratura Okręgowa w Olsztynie prowadzi intensywne działania w celu zebrania dowodów dotyczących ataku hakerskiego na ciepłownię w Rucianem-Nidzie. Do incydentu doszło 10 stycznia po godzinie 22:00, kiedy to wyłączono jeden z pieców. - Wyłączy się jeden piec. Zupełnie. Ale na tym piecu już wcześniej szwankował wyświetlacz. Człowiek, który wtedy pracował, sądził, że to awaria związana z tym wyświetlaczem. Wszystko na nowo poustawiał, piec włączył i wszystko działało - powiedział w rozmowie z PAP Krzysztof Pieloch, prezes przedsiębiorstwa zarządzającego ciepłownią.
Jakie były skutki ataku hakerskiego?
Wyłączenie pieca o mocy 1 MW nie spowodowało większych problemów, ponieważ drugi piec działał bez zakłóceń. - Może przez tę godzinę mniej ciepła wyszło, ale ludzie tego nie odczuli - zapewnił Pieloch. Ciepłownia, która ogrzewa ponad 200 mieszkań, została przejęta przez obecną firmę 1 stycznia tego roku.
Jakie kroki podjęły służby?
Kilka dni po incydencie do ciepłowni zgłosili się funkcjonariusze zajmujący się walką z cyberprzestępczością, informując o ataku. - Myśleliśmy, że to zwykła usterka związana z tym wyświetlaczem - przyznał Pieloch, podkreślając, że najważniejsze jest, iż nikomu nic się nie stało. Prokurator Daniel Brodowski z Prokuratury Okręgowej w Olsztynie potwierdził, że inne ciepłownie w regionie nie były celem tego ataku.
Źródło PAP.