Aktywiści zabrali owczarka z posesji. Urzędnicy przyznają, że zrobiono to bezprawnie

2026-04-09 9:37

Organizacje prozwierzęce odebrały rodzinie owczarka niemieckiego. Niedługo później instytucje państwowe stwierdziły, że cała procedura odbyła się bez właściwych podstaw prawnych, co w teorii powinno natychmiastowo rozwiązać sprawę, informuje reporter Super Expressu. Perszing, czworonożny przyjaciel dwóch dziewczynek mieszkających niedaleko Braniewa (woj. warmińsko-mazurskie, został wywieziony z terenu posesji przy udziale funkcjonariuszy policji. Pomimo korzystnych dla właścicieli orzeczeń ze strony lokalnej gminy oraz Samorządowego Kolegium Odwoławczego, pupil do chwili obecnej nie został im oddany.

Radio ESKA Google News
  • Zabrano dziewczynkom ich owczarka, mimo iż instytucje państwowe jasno stwierdziły brak przesłanek do takiej interwencji.
  • Czworonoga przetransportowano do azylu dla zwierząt znajdującego się aż 70 kilometrów od jego miejsca zamieszkania.
  • Urzędowa decyzja o braku podstaw do konfiskaty nie sprawiła, że Perszing został zwrócony prawowitym właścicielom.

Działacze weszli na posesję pod Braniewem. Zniknął owczarek niemiecki

Czworonóg był pełnoprawnym członkiem rodziny i wiernym towarzyszem zabaw. Mowa o Perszingu, młodym owczarku niemieckim, który na co dzień dorastał u boku dwóch dziewczynek. Portal informuje, że został on potraktowany jak przedmiot, a nie żywa istota. Zabrano go z terenu posesji bez jakiejkolwiek wcześniejszej zapowiedzi czy poinformowania właścicieli o planowanej akcji. Zwierzę nie błąkało się po okolicy, miało swój dom.

Cała sytuacja miała miejsce 5 grudnia 2025 roku w okolicach Braniewa. Właśnie wtedy na teren działki wkroczyli obrońcy praw zwierząt w towarzystwie funkcjonariuszy policji. Podczas interwencji zabrakło lekarza weterynarii, a do właścicieli nie wykonano nawet jednego telefonu. Psa zamkniętego w kojcu po prostu stamtąd wyciągnięto i przewieziono na teren innego powiatu. Prawowici opiekunowie dowiedzieli się o utracie pupila dopiero kolejnego dnia. Jak podaje „Super Express”, pan Łukasz A. początkowo podejrzewał kradzież.

„- Gdy rano przyjechałem na posesję, psa już nie było. Myślałem, że został skradziony -”

– relacjonuje Łukasz A. w rozmowie z „Super Expressem”.

Sonda
Czy obecny system prawny w Polsce w wystarczający sposób chroni zwierzęta w schroniskach?

„- Poszliśmy z żoną na policję, a tam z uśmiechem powiedziano nam, że pies został odebrany! -”

– kontynuuje zbulwersowany mężczyzna na łamach dziennika.

Gmina Braniewo i SKO są zgodne. Zabrano zadbanego psa

W tamtym czasie właściciele znajdowali się w fazie przejściowej. Po zbyciu dotychczasowego mieszkania i w trakcie remontu nowo nabytego domu, musieli zamieszkać w wynajmowanym lokum, gdzie obecność psa nie była akceptowana. Z tego powodu Perszing został umieszczony na zabezpieczonej posesji. Zapewniono mu tam odpowiedni kojec, stały dostęp do karmy, świeżej wody i regularnie go doglądano. Zwierzę, posiadające rodowód, było w pełni zdrowe i w żadnym wypadku nie przypominało zaniedbanego czworonoga. Małżeństwo obawia się o swoje bezpieczeństwo i woli pozostać anonimowe – pan Łukasz jest instruktorem, a jego żona pracuje w placówce ochrony zdrowia.

„- Boimy się -”

– przyznają wspólnie małżonkowie w wywiadzie dla „Super Expressu”.

Kolejne wydarzenia obnażyły absurd sytuacji. Aktywiści z Pasłęka zawnioskowali do wójta gminy Braniewo o formalną zgodę na czasowe odebranie czworonoga, jednak włodarz odmówił wydania takiego dokumentu. Sprawa trafiła następnie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Elblągu, które całkowicie poparło stanowisko wójta, dowiedział się reporter. Obie instytucje uznały, że nie zaszły żadne okoliczności uzasadniające konfiskatę. Mimo tak klarownych rozstrzygnięć, Perszing nadal nie znajduje się pod opieką rodziny.

Rodzina z Braniewa w strachu. Dziewczynki tęsknią za psem

Owczarek został przetransportowany do przytuliska w Pasłęku, zlokalizowanego w innym powiecie, oddalonym o 70 kilometrów od Braniewa. Rodzice dziewczynek spotykają się z kategoryczną odmową ze strony placówki, gdy próbują odwiedzić swojego czworonoga. Sytuacja najmocniej uderza w Oliwkę i Emilkę. Córki Łukasza i Angeliki nie potrafią pojąć policyjnych działań ani urzędowej biurokracji – nieustannie dopytują, kiedy ich ukochany Perszing wróci do domu.

Brak psa to tylko jedna strona dramatu. Małżeństwo skarży się na nasilające się akty agresji: nieznane pojazdy parkujące pod ich oknami, wulgarne wyzwiska czy zanieczyszczanie ich samochodu. Równolegle toczy się śledztwo prowadzone przez policję pod nadzorem prokuratury. Powodem zawiadomienia było rzekome zaniedbanie zwierzęcia poprzez pozostawianie go w kojcu. Z tego tytułu opiekunom może grozić kara finansowa w wysokości 100 tysięcy złotych oraz nawet pięć lat pozbawienia wolności.

Reportaż Super Expressu obnaża warunki przetrzymywania zwierząt

Uwagę zwracają również realia, w jakich obecnie funkcjonuje odebrany pies. Dziennikarz „Super Expressu”, który udał się na miejsce, opisał otoczenie jako skrajnie zaniedbane. Zaraz za ogrodzeniem schroniska dostrzeżono porozrzucaną słomę, zniszczone liny, rozerwane poduszki oraz odpady pochodzenia zwierzęcego. Szczególne zaniepokojenie wywołało duże miejsce po ognisku, co może sugerować regularne spalanie tam różnych materiałów. 

Mimo oficjalnych orzeczeń potwierdzających rację właścicieli, sprawa utknęła w martwym punkcie, a pies wciąż nie powrócił do czekających na niego dzieci.

Schronisko dla psów w Sobolewie zamknięte