Zniknęli bez śladu, zostawiając dramatyczny list. Sąsiedzi snują zaskakujące teorie o Dorocie i Jacku

2026-09-01 15:15

W Gręzówce (woj. lubelskie) mieszkańcy gubią się w domysłach. Trzy dni temu Dorota (38 l.) i Jacek (41 l.) zapadli się pod ziemię. Zanim zniknęli, zamieścili w sieci przejmujący wpis, w którym deklarują chęć odebrania sobie życia. Służby intensywnie ich poszukują, jednak lokalna społeczność ma własną koncepcję tych wydarzeń. Według nich za całą sprawą kryje się zaciekły konflikt o majątek i rodzinne zatargi.

  • Małżonkowie przepadli bez wieści, publikując uprzednio w sieci wstrząsający komunikat o planowanym samobójstwie.
  • Funkcjonariusze weryfikują każdy ślad. Zaginieni prawdopodobnie poruszają się srebrnym Fordem Mondeo (nr rej. WW 7864C).
  • Lokalni mieszkańcy sugerują, że za dramatem stoi długotrwały spór Jacka P. z jego matką. Są to jednak tylko nieoficjalne domysły.

Dorota i Jacek zapadli się pod ziemię. Zostawili przerażającą wiadomość

Od kilku dób trwają poszukiwania Doroty i Jacka. Przed zniknięciem opublikowali pożegnalny wpis, sugerujący najgorsze – zamiar targnięcia się na własne życie. Istnieją doniesienia, że ich auto widziano w rejonie Dąbrówna na Warmii i Mazurach. Krążą też niepotwierdzone informacje, że telefony komórkowe pary sporadycznie logują się do sieci.

Wiele wskazuje na to, że małżeństwo podróżuje srebrnym Fordem Mondeo, z rejestracją WW 7864C. Ostatni raz zaobserwowano ich w okolicach Nowej Wsi. Pojazd miał być również widziany w okolicach Dąbrówna (powiat ostródzki). Pojawiają się nieoficjalne sygnały o okresowej aktywności ich telefonów. Działaniami poszukiwawczymi kieruje Komenda Powiatowa Policji w Działdowie.

Po Panu Michale został tylko rower. Co się stało z zaginionym?

– Sprawdzamy wszystkie informacje, które do nas napływają. Państwo byli widziani na naszym terenie, podobnie jak ich samochód. Zgłoszenie o zaginięciu wpłynęło do nas od rodziny –

przekazała portalowi se.pl kom. Justyna Nowicka z KPP w Działdowie. Służby apelują do wszystkich, którzy natknęli się na Dorotę i Jacka, bądź zauważyli srebrnego Forda Mondeo WW 7864C, o pilny kontakt z policją pod numerami: 47 732 32 00, 47 732 32 01 lub 112.

Mieszkańcy wspominają o rodzinnych kłótniach

Dorota P. wywodzi się z okolic Nowej Wsi (gmina Rybno). Mniej więcej osiem lat temu weszła w związek z Jackiem P. i przeniosła się na Lubelszczyznę. Z relacji sąsiadów wynika, że na przestrzeni lat zachowanie mężczyzny uległo radykalnej zmianie.

– Kiedyś to Jacek był dobrym człowiekiem. Uśmiechnął się powiedział dzień dobry, zawsze gościnny i pomocny dla wszystkich –

wspomina jedna z mieszkanek.

Jak podają sąsiedzi, zarzewiem eskalującego konfliktu stał się dom, który małżonkowie dzielili z 72-letnią matką Jacka, Heleną P. Część posesji formalnie należy do starszej kobiety. Gdy pojawiła się koncepcja spieniężenia nieruchomości, seniorka miała stanowczo zaoponować. Skutkowało to regularnymi kłótniami, wezwaniami policji. W nieoficjalnych rozmowach z dziennikarzem lokalni mieszkańcy twierdzą, że spory dotyczyły nawet tak przyziemnych kwestii, jak wymiana okna czy sposób ogrzewania budynku.

– Gdy się ożenił i wrócił do matki bardzo się zmienił. Nikogo nie wpuszczał na podwórko, i stał się nieufny. Pomimo tego, że pół domu jest własnością matki, to młodzi chcieli go sprzedać. Wystawili już ogłoszenie, ale pani Helena przeciwstawiła się. Dochodziło coraz częściej do interwencji policji –

usłyszeliśmy na miejscu.

Przerażający list

Zupełnie inny obraz sytuacji kreowali Dorota i Jacek P. W udostępnianym liście dowodzili, że po otrzymaniu nieruchomości jako darowizny (obciążonej służebnością), włożyli w nią własne oszczędności. Potem, przez długie lata, musieli borykać się ze sporami o prawo do korzystania z domu. Seria niepomyślnych dla nich decyzji miała pchnąć ich do sporządzenia dramatycznego listu. „Odebrali nam wszystko!!!” – argumentowali we wpisie, dodając przerażającą zapowiedź, że są „zmuszeni popełnić samobójstwo”.

Sąsiedzi wątpią w tragedię

Mimo dramatycznego wydźwięku listu, część lokalnej społeczności nie wierzy w najgorsze.

– Ja i inni sąsiedzi nie wierzymy, że Jacek i Dorota mogą sobie coś zrobić. Myślę, że przez tę ucieczkę i dramatyczny list chcą przestraszyć matkę, żeby im uległa –

twierdzi mieszkanka Gręzówki.

– Nigdy nie uwierzę, że oni się zabiją. To wszystko to taki „cyrk” –

uzupełnia.

Pani Helena P. odmówiła oficjalnego komentarza. Drżącym głosem przekazała reporterowi se.pl jedynie informację, że nie zamierza wypowiadać się na temat zaginięcia syna i jego żony.

Ważne zastrzeżenie. Gdzie szukać pomocy?

Należy podkreślić, że opinie mieszkańców to wyłącznie domysły osób trzecich. Nie można na ich podstawie przesądzać o faktycznych motywach zniknięcia ani obarczać winą kogokolwiek. Ostateczne wyjaśnienie sprawy to zadanie policji i powołanych do tego służb.

Równocześnie każdy sygnał mogący świadczyć o zamiarze popełnienia samobójstwa musi być traktowany z najwyższą powagą.

Osoby zmagające się z kryzysem psychicznym nie mogą pozostać bez wsparcia. Darmową, całodobową pomoc można uzyskać, dzwoniąc pod numer 800 70 2222 (Centrum Wsparcia dla Osób w Kryzysie Psychicznym). Funkcjonuje również infolinia wsparcia emocjonalnego dla dorosłych – 116 123. Dla dzieci i młodzieży przeznaczony jest całodobowy numer 116 111. W przypadku nagłego zagrożenia życia lub zdrowia trzeba bezzwłocznie kontaktować się z numerem alarmowym 112 lub 999.