Spis treści
Koszmarny wypadek w gminie Węgorzewo. Z BMW została miazga
Do dramatycznego zdarzenia doszło w piątek, 1 maja 2026 roku, niedaleko miejscowości Stawki w gminie Węgorzewo na terenie województwa warmińsko-mazurskiego. Podczas manewru wyprzedzania samochód marki BMW wypadł z trasy i uderzył w przydrożne drzewo z potężną siłą. Autem, kupionym przez 45-letniego Piotra Z. zaledwie dwa dni wcześniej, podróżowały trzy osoby - kierowca, kobieta oraz jej 16-letni syn Tomek. Wskutek gigantycznej siły uderzenia wysłużone BMW dosłownie rozpadło się na dwie części.
Nastoletni pasażer odniósł niezwykle poważne obrażenia i niezwłocznie został przetransportowany do olsztyńskiej placówki medycznej. Medycy przez wiele godzin starali się uratować życie poszkodowanego chłopca. Niestety, po nocy spędzonej na oddziale 16-latek zmarł. Z tego tragicznego wypadku z życiem uszli zarówno kierujący pojazdem, jak i matka nastolatka.
Pijany Piotr Z. bez uprawnień. Sprawca trafił do aresztu
Funkcjonariusze pracujący nad sprawą szybko ustalili, że winę za to brutalne w skutkach zdarzenie ponosi skrajnie nieodpowiedzialny 45-latek. Wstępne badania laboratoryjne wykazały, że w momencie wypadku Piotr Z. miał w organizmie około 1,5 promila alkoholu. Okazało się również, że sprawca w ogóle nie powinien siadać za kierownicą, ponieważ ciążył na nim prawomocny zakaz prowadzenia pojazdów, a w przeszłości odpowiadał już przed sądem za podobne przewinienia.
Organy ścigania musiały wstrzymać się z wykonaniem czynności procesowych przez prawie czternaście dni, czekając na poprawę stanu zdrowia podejrzanego. Dopiero we wtorek, 12 maja, prokuratura mogła oficjalnie oskarżyć 45-latka o spowodowanie śmiertelnego wypadku komunikacyjnego w stanie nietrzeźwości oraz złamanie sądowego zakazu.
- Podejrzany przyznał się do zarzutów i złożył wyjaśnienia, które są obecnie weryfikowane - przekazał prokurator Daniel Brodowski z Prokuratury Okręgowej w Olsztynie.
Polecany artykuł:
Zaledwie kilka godzin później Sąd Rejonowy w Giżycku podjął decyzję o tymczasowym aresztowaniu sprawcy zdarzenia. Piotr Z. został doprowadzony na salę rozpraw w specjalnym gorsecie ortopedycznym, po czym natychmiast przewieziono go za kraty. Za kilka miesięcy mężczyzna znów stanie przed wymiarem sprawiedliwości w charakterze oskarżonego. Kodeks karny przewiduje za ten czyn karę pozbawienia wolności sięgającą nawet 20 lat.