Spis treści
- To jedna z piękniejszych olsztyńskich kamienic. Jej początki sięgają XIX wieku
- Nie była to pierwsza kamienica w tamtym miejscu. Przebudowano ją na początku XX wieku
- Po śmierci Otto Naujacka kamienicę przejął jego syn. Mieściły się tam pomieszczenia hitlerowców
- Po wojnie kamienicę przejęło UB. Teraz mieści się tam MOK
To jedna z piękniejszych olsztyńskich kamienic. Jej początki sięgają XIX wieku
W Olsztynie jest wiele zabytkowych i pięknych kamienic, jednak jedna z nich zdecydowanie wyróżnia się na tle innych. To Kamienica Naujacka, znajdująca się przy obecnej ul. Dąbrowszczaków 3. Teraz mieści się tam Miejski Ośrodek Kultury, jednak jej początki sięgają końca XIX wieku. Nie zawsze prezentowała się tak majestatycznie, dawniej nie wyglądała tak zjawiskowo. Jednak budowla pochwalić się może niezwykle bogatą historią. Reporterka Radia Eska Olsztyn rozmawiała o jej dziejach z Rafałem Bętkowskim, badaczem i popularyzatorem historii Olsztyna oraz autorem książek o tym mieście. Nazwa kamienicy Naujacka wywodzi się nie od architekta, ale od właściciela, który posiadał kilka obiektów, jednak ten był najokazalszy.
- Dzięki niemu właśnie ta secesyjna perełka wśród kamienic olsztyńskich powstała. Ten budynek wyglądał kiedyś niezbyt ciekawie. Był to dom, który powstał na początku lat 80. XIX wieku, w momencie kiedy ulice zaczęto tylko zabudowywać, wytyczono, bo ta ulica ma swoje początki właśnie pod koniec lat 70. i na początku lat 80. XIX wieku. Jej powstanie było związane z budową gmachu sądów, który właśnie pod koniec lat 70. zaczął wyrastać u jej nasady – powiedział Rafał Bętkowski w rozmowie z reporterką Radia Eska Olsztyn.
Okazuje się, że sam Otto Naujack był ciekawą, a zarazem tajemniczą osobą, która pojawiała się w aktach miejskich jako m.in. rzeźnik, radny czy kamienicznik.
- To jest taki człowiek, który właśnie stanowił, do pewnego momentu stanowił zagadkę, bo nazwisko się pojawiało w aktach miejskich, dlatego że był to też radny, pojawiał się też rzeźnik, pojawiał się właściciel cegielni Naujack, pojawiała się osoba o tym nazwisku, która handlowała nieruchomościami i w końcu pojawiał się kamienicznik też Otto Naujack. A okazuje się, że to była jedna i ta sama osoba, która w swoim życiu przeszła taką znamienną metamorfozę, można powiedzieć, że metamorfozę charakterystyczną dla wielu ówczesnych mieszkańców Olsztyna – przyznał nasz rozmówca.
Nie była to pierwsza kamienica w tamtym miejscu. Przebudowano ją na początku XX wieku
Bętkowski wyjaśni też, że Kamienica Naujacka nr 3 nie była w tym miejscu pierwszą budowlą. Wcześniej stała tam kamienica trójkondygnacyjna, do której rodzina Naujacków przeprowadziła się w 1903 r. Przebudowa budynku nastąpiła 4 lata później, czyli w 1907 r.
- Do dziś jeszcze ta data widnieje na elewacji kamienicy od strony ulicy Mrągowiusza. Otrzymała ona kształty secesyjne. Secesja dopiero właściwie sobie zdobywała uznanie w Olsztynie na początku XX wieku. Naprawdę jest ona wyjątkowa. Znajdziemy tam różne inspiracje, znajdziemy żurawia gdańskiego i trochę architektury takiej orientalnej. Ten dach nad tym wykuszem narożnym, tworzyło to wszystko i do dziś tworzy bardzo efektowną całość. Zwiększył się też standard wówczas kamienicy, dlatego że w tym momencie już tam jedno piętro było więcej. Ona właściwie dopiero wtedy zaczęła być zauważalna – opowiedział nam Bętkowski.

Po śmierci Otto Naujacka kamienicę przejął jego syn. Mieściły się tam pomieszczenia hitlerowców
Otto Naujack zmarł w 1933 r., ale już po dojściu hitlerowców do władzy. Po śmieci ówczesnego właściciela, kamienicę przejął jego syn, Paul Naujack.
- O Paulu wiemy niewiele. W okresie bezpośrednio poprzedzającym II wojnę światową na parterze kamienicy swoje biura miało SS. Myślę, że nie było to związane raczej z przekonaniami, z faktem, że poprzednio jego ojciec wynajmował pomieszczenia Żydom. Po prostu podejrzewam, że Paul chciał w jakiś sposób wybielić swój swój wizerunek wobec nowych władz. Może został też do tego zmuszony, trudno mi powiedzieć. W każdym razie była on człowiekiem, który był zanurzony w te przemiany wszystkie, które zachodziły w latach 30., w czasach hitlerowskich. Ale czy był hitlerowcem, czy był związany z partią hitlerowską? To jest wątpliwe – przyznał nasz rozmówca.
Kamienica miała też szczęście, bo przetrwała II wojnę światową. Zachował się też styl secesyjny obiektu, choć epoka ta była nielubiana po wojnie. Kamienica przeszła remont w latach 70. XX wieku, a następnie, gdy kamienicę przejął MOK w 2003 r. rozpoczął się kapitalny remont, który trwał do 2008 r. pod nadzorem wojewódzkiego konserwatora zabytków. Jednak nie tylko budynek na zewnątrz robi wrażenie. Wnętrza również zachowały się w stylu secesji.
- Sporo rzeczy się zachowało oryginalnych. Mamy na przykład oryginalną kuchnię. Ludzie, którzy tam mieszkali po wojnie, całkiem świadomie tę kuchnię ocalili, bo ona była ładna. Były opinie, żeby to przebudować, rozwalić to wszystko, ale oni wyszli z założenia, że szkoda. Także dzięki temu ona ocalała. W sali kameralnej mamy piec zachowany stary. Mamy zachowaną stolarkę piękną schodów na przykład. Mamy zachowane witraże. Jest sporo stolarki okiennej zachowanej. Wiele rzeczy zostało też odtworzonych. Mamy ładne lastryko. To było szlachetne lastryko, czyli takie ładne, z tym napisem Salve przy wejściu. Także rzeczywiście dużo tych elementów przetrwało, zachowało się. I układ pomieszczeń oczywiście – wymienił Rafał Bętkowski.
Po wojnie kamienicę przejęło UB. Teraz mieści się tam MOK
Kamienica Naujacka po wojnie została przejęta przez UB. Następnie w kolejnych latach działał tam m.in. żłobek, instytucje związane z ochroną zdrowia, a od 2003 r. funkcjonuje Miejski Ośrodek Kultury, więc obiekt jest dostępny dla wszystkich, którzy chcieliby zobaczyć go od środka.
- Jakbyśmy zapytali o kamienicę Naujaka przed I wojną światową, to byśmy otrzymali odpowiedź, ale która? Natomiast ta jest niewątpliwie najbardziej reprezentacyjna, zresztą nosi jego inicjał też na elewacji. Jest to jakby jego symbol, jego znak odciśnięty w przestrzeni Olsztyna. Dla wszystkich ta kamienica jednak była pewnym wyróżnikiem. Ona, mimo tego, że została wzniesiona w stylu, który może nie był modny, był passé w pewnym okresie, to jednak wszyscy go doceniali, w jakiś sposób on się podobał. Ona jest dziełem doskonałym po prostu, a dzieło doskonałe samo się broni – podsumował Rafał Bętkowski.