Decyzja podyktowana ochroną przyrody
Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Olsztynie zdecydował o całkowitym wstrzymaniu zbiorów winniczka w 2026 roku. Choć w Polsce gatunek ten objęty jest jedynie częściową ochroną, jego pozyskiwanie jest ściśle regulowane – możliwe tylko przez 30 dni w roku i wyłącznie za zgodą urzędu. W tym roku takich zezwoleń jednak nie będzie. Jak podkreślają urzędnicy, najważniejsza jest ochrona lokalnej populacji, która pozostaje w złej kondycji. Wyniki badań nie pozostawiają złudzeń Przeprowadzone w 2025 roku badania objęły aż 168 powierzchni w różnych typach siedlisk. Wyniki okazały się niepokojące – spośród ponad 2,5 tysiąca zinwentaryzowanych ślimaków jedynie około 7 procent osiągnęło rozmiary świadczące o dojrzałości. Co więcej, na jednej czwartej badanych terenów nie stwierdzono obecności winniczków w ogóle. To wyraźny sygnał, że populacja nie tylko się nie odbudowała, ale w wielu miejscach może zanikać.
Spadek zbiorów na przestrzeni lat
Jeszcze kilkanaście lat temu w regionie zbierano setki ton winniczków rocznie. W 2011 roku było to nawet 410 ton, a w latach 2012–2013 około 240 ton. Dla porównania, w latach 2018–2023 zbiory wynosiły już tylko od 39 do 111 ton. Spadek liczebności przełożył się także na mniejsze zainteresowanie zbieraczy – w ostatnim roku przed wprowadzeniem zakazu wydano zaledwie 21 zezwoleń. Mniej dorosłych osobników to poważny problem Eksperci zwracają uwagę, że największym zagrożeniem jest niewielka liczba dorosłych osobników zdolnych do rozmnażania. To właśnie one odpowiadają za utrzymanie ciągłości populacji. Ich brak oznacza, że nawet jeśli młode ślimaki są obecne, odbudowa gatunku może potrwać wiele lat.
Winniczek ważny dla gospodarki i eksportu
Winniczek to największy ślimak lądowy występujący w Polsce i ceniony produkt eksportowy, szczególnie we Francji, Hiszpanii i Włoszech. Choć część rynku opiera się dziś na hodowlach ślimaków, dziko żyjące populacje nadal mają znaczenie gospodarcze. Na razie jednak priorytetem pozostaje ochrona gatunku. Decyzja o wstrzymaniu zbiorów ma dać winniczkom czas na regenerację i odbudowę liczebności w regionie.