Praca w supermarkecie nie jest prosta, choć na pierwszy rzut oka może się taką wydawać. Oprócz rozkładania towaru, dbania o porządek czy obsługi klientów, pracownicy muszą także wykazywać się dużą czujnością. Zdarza się bowiem, że klienci stosują różnego typu sposoby na "zaoszczędzenie", które w rzeczywistości są zwykłą kradzieżą. Niektórzy umyślnie mieszają w jednym worku droższe odmiany warzyw z tańszymi, podmieniają kody produktów lub nie wykładają wszystkich produktów na taśmę, licząc na to, że nikt nie zauważy i zapłacą mniej.
Koszyk kontrolny w sklepach Biedronka. Co to takiego?
Zadaniem kasjerów jest wyłapanie wszelkich tego typu nieprawidłowości. W tym celu sklepy są wyposażone w lustra i kamery zamontowane przy kasach. Co ciekawe, również sam personel przechodzi kontrole zwane "koszykiem kontrolnym".
– W naszej sieci przeprowadzamy systematycznie zakupy kontrolne, których głównym celem jest weryfikacja procesu sprzedaży w sklepach i przypominanie personelowi powierzonych zadań na danym stanowisku. Jednym z obowiązków kasjera-sprzedawcy jest dokładne zeskanowanie wszystkich artykułów, a co za tym idzie upewnienie się, czy klient wyłożył całą zawartość koszyka/wózka na taśmę. Kasy liniowe wyposażane są w lustra/kamery, które pomagają w takiej weryfikacji – poinformował naszą redakcję Artur Szczycinski, regionalny menedżer ds. ochrony w sieci Biedronka.
Jak wyjaśnił, zakupy kontrole w większości przeprowadzają wykwalifikowani pracownicy współpracujących z firmą Agencji Ochrony oraz upoważnieni pracownicy firmy. Podkreślił również, że produkty znajdujące się w "koszyku kontrolnym" to te, które nie generują konieczności likwidacji. Oznacza to, że po zakończeniu procesu wracają na sklepową półkę.
"Myślałam, że jajka otwierają po to, by sprawdzić, czy nie są potłuczone"
Przykładowy "koszyk kontrolny" zaprezentował w mediach społecznościowych jeden z pracowników Biedronki. Na nagraniu widać, jak kasjer sprawdza dokładnie wszystkie produkty, wyłapując sporo niespodzianek takich jak dorzucone płaskie produkty pomiędzy kartony mleka, pomieszane droższe pomidory z tańszymi czy Kinder Niespodzianki w opakowaniu po kurzych jajkach.
"Ej a ja myślałam, że jajka otwierają po to, by sprawdzić, czy nie są potłuczone", "Kiedyś pracowałam w podobnym sklepie i wg mnie najgorsze świństwo było takie, że wózek kontrolny robił drugi pracownik, np. kasjer. Kasujesz kumpeli z pracy zakupy, rozmawiasz itd. a na koniec zonk" – czytamy w komentarzach zamieszczonych pod filmikiem.
